Afryka Kazikaniedziela 10.03.2013

Afryka Kazika

 

Gdy M. zobaczył „Afrykę Kazika” na swoim stoliku, nie było mowy, żeby książka z panem na rowerze mogła czekać w „kolejce do czytania”. – Muszę się szybko wszystkiego dowiedzieć, bo wiesz, Afryka to Kontynent! – argumentował M. Wierzcie lub nie, ale naprawdę słychać było że to „k” to „K”, a nie „k”.

 

„Afryka Kazika” Łukasza Wierzbickiego powstała na kanwie reportaży Kazimierza Nowaka z podróży po Afryce w latach trzydziestych XX wieku (Wydawnictwo Bis). Ten sam autor opracował publikowane w prasie reportaże polskiego podróżnika – pierwszego człowieka, który przemierzył Afrykę rowerem, dzięki czemu ukazały się one w formie książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”.

 

Nie kupiłam „Afryki Kazika” w ciemno, czytałam wcześniej wiele pozytywnych recenzji. Kropkę nad „i” postawiła pozytywna rekomendacja Fundacji „Cała Polska czyta dzieciom”. Miałam tylko wątpliwości, czy 5,5 roku to nie za wcześnie na takie opowieści, ale były zupełnie niepotrzebne. Książka „pękła” w pięć wieczorów, czytaliśmy po 4-5 rozdziałów, zawsze po negocjacjach „jeszcze jeden, jeszcze jeden”.

 

Łukasz Wierzbicki napisał ciekawą i mądrą książkę, która powinna znaleźć się w kanonie lektur szkolnych (jeśli jeszcze tam nie jest). Skończyliśmy ją czytać jakieś trzy tygodnie temu, a „Afryka Kazika” ciągle jest tematem rozmów – inicjowanych przez M. Biorąc pod uwagę wiek, i fakt że czytamy już kolejne książki, to naprawdę najlepsza recenzja.

 

Afryka Kazika– Mamo, a pamiętasz jak Pigmej bujał się na ogonie słonia? Mamo, prawda że to hipopotamy są królami wyspy, a nie pan Kazik? Mamo, a dlaczego okazało się, że nie trzeba bać się ludożerców?…

 

Rozmawiamy więc, wymieniamy najlepiej zapamiętane fragmenty, śmiejemy się z przygód i zastanawiamy, czy chcielibyśmy wyruszyć śladami pana Kazimierza. M. w tej chwili jest raczej niechętny. – No, chyba że samochodem, bo rowerem to po pierwsze nie umiem, po drugie trochę bym się bał lwów i lampartów…

 

Ale „Afryka Kazika” inspiruje również do rozmów na tematy mniej podróżnicze. Czym jest wdzięczność i lojalność? Co to znaczy być odważnym? Jak oswoić tęsknotę za bliską osobą? Tematy wydają się trudne, jak na kilkulatka, ale właśnie dzięki tej książce rozmowa o nich nie tylko nie jest trudna, ale wręcz – naturalna.

 

Przede wszystkim jednak „Afryka Kazika” uczy szanować innych ludzi, bez względu na kolor skóry, religię, to czy jeżdżą luksusowymi autami czy też żyją w lepiankach w środku dżungli. Pokazuje, że ludzie są tacy sami, jeśli chodzi o pragnienia, dążenia, możliwość porozumienia. A w każdym razie mogą być. I tak naprawdę, że to właśnie inni ludzie są największym skarbem, jaki można odkryć.

 

„- I dlatego warto podróżować? Żeby spotkać innych ludzi? – zdziwił się chłopiec.

– Tak – odrzekłem – bo od innych ludzi zawsze dowiesz się wielu ciekawych rzeczy.

Chłopiec zastanawiał się nad moimi słowami przez chwilę, po czym powiedział:

– Gdy dorosnę, także chciałbym zostać podróżnikiem.

Uśmiechnąłem się.”

 

I my też się uśmiechamy, i zapewniamy, że będziemy wracać do „Afryki Kazika”. I że kolejne książki Łukasza Wierzbickiego, pisane z myślą o dzieciach, też przeczytamy.

 

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Anonim napisał(a):

    No to teraz czas na „Wyprawę niesłychaną Benedykta i Jana” – kolejna książka Łukasza Wierzbickiego o zupełnie wyjątkowej podróży…
    http://mamaczyta.pl/raczej-na-powaznie/wyprawa-nieslychana-benedykta-i-jana

  2. Mama M napisał(a):

    Mamy w bliskich planach http://www.czytamyigramy.pl/kiedy-my-czytamy/

    Już wcześniej zerknęłam na Twoją rekomendację, tym bardziej jestem ciekawa książki. Choć znów mam wątpliwości, czy nie za wcześnie. Najwyżej przeczytam sama, a potem wrócimy do niej (choć myślę, że damy radę)

  3. ELŻBIETA/Mama Kosmos/ napisał(a):

    Ja zaciekawiona słuchałam tu i tam dobrych opinii o tej niezwykłej książce i cierpliwie czekam na bibliotece na swoją kolej,bo jest zakupiony tylko jeden egzemplarz niestety i jest wzięcie na nią.Sama lubię takie życiowe książki gdy autor opisuje swoje przygody, nie tylko te całkiem wymyślone w pocie czoła i zazwyczaj te zaczerpnięte z bogatego życiorysu potrafią powalić z nóg.Może moje obecne i przyszłe potomstwo nie będzie tak ekstremalnie podchodzić do tematu podróżowania jak choćby pan Cejrowski.On podobno wyniósł na plecach lodówkę z domu i sprzedał,żeby mieć na pierwszą egzotyczną podróż ale to pewnie dawno było i wartość pieniądza zupełnie inna była gdzie teraz biedny zajechałby za tysiaka?Coś czuję przez skórę,że ja to raczej nigdy Afryki na własne oczy nie zobaczę i ratować muszę się takimi pozycjami dla dzieci i nie tylko,oraz świetnymi programami pana Cejrowskiego i pani Wojciechowskiej,ale może potomstwo moje pojedzie do dzikiej Afryki?A zanim po książkę do biblioteki to w nawiazaniu do tematu zwierząt planujemy rodzinny wakacyjny wyjazd do Zoo i dopiero tam oko nam zbieleje pewnie a uczymy się trudnych nazw z książki ”Zwierzęta świata”,którą z całego serca polecamy.Mamy ją już ponad dwa lata i po ciągłym kartkowaniu i ogladaniu obrazków książka nieco się zniszczyła i została poratowana taśmą klejącą i chyba posłuży nam jeszcze nie jeden rok zanim najmłodsze nie wyrośnie z niej.Kupiłam ją na jakims pracowniczym wyjeżdzie do wielkiego miasta i szkoda tylko,ze złapałam jedną zamiast dwóch bo mielibyśmy jeszcze o dzieciach zwierzątkach czyli same maluszki.Matka jakiegoś zaćmienia dostała jak to zawsze w dobrze zaopatrzonej księgarni i rzuciła się na regały z tytułami dla siebie a na końcu rzuciła mi się w oczy ekspozycja dla najmłodszych.Nie mniej ”Zwierzęta świata” to żelazna lektura w moim domu taka pomiędzy innymi ksążeczkami i zabrać do przychodni można i w podróż pociagiem do babci i na działkę pod jabłonkę i wszedzie sie doskonale sprawdza.

1 Pingbacki & Trackbacki do wpisu Afryka Kazika