Czytam sobie. K-o-c… Koc!środa 17.04.2013

czytam sobie

 

– Mamaaaa, przeczytasz? – M. powitał książkę z serii „Czytam sobie” rytualnym pytaniem. Retorycznym, bo MamaM. czyta przecież wszystko, co do czytania M. się nadaje. Nie tym razem, kochany.

 

– M., widzisz, tu jest napisane (stukam palcem w czarne pole): „Czytam sobie”. A to znaczy, że to jest taka książeczka, której ani mama, ani tata, ani ciocia, ani babcia, ani nikt ci czytać nie będzie…

 

M. z wielkimi pytajnikami w oczach zastanawia się przez chwilę, KTO więc będzie czytał tę książkę, a potem wybucha: – To ona zostanie nieprzeczytana?! A ja jestem taki ciekawy!!

 

 

 

Tłumaczę więc, że książeczkę z serii „Czytam sobie” dziecko może przeczytać samo… (- Ale ja nie umiem, nie umiem!), oczywiście jak już pozna literki. To prowokacja, M. literki już przecież od jakiegoś czasu zna.

Czytam sobie

 

Widzę jak na dłoni, że neurony w mózgu M. nieźle dają czadu, dziecko zamienia się na chwilę w myśliciela. Nagle – bach, otwiera książkę, przewraca stronę.

 

– Tu brakuje literek! – M. stuka palcem w „dymek” z napisem „k-o-c”. To efekt lubianych ćwiczeń i zabaw w uzupełnianie wyrazów. Tłumaczę, że to nie jest TO ćwiczenie, że to tylko pomoc w złożeniu literek. I czekam.

 

– K… o…c. KOC! Mama, tu jest napisane KOC!! – krzyczy M. I w całej książeczce wyszukuje słowo „koc”. I to jest właśnie pierwsze słowo, od którego zaczęła się przygoda M. pt. „czytam sobie”.

 

Nie, M. jeszcze nie czyta. M. kończy etap poznawania liter alfabetu. A jednak – przeczytał, sam, z zacięciem i prawdziwą pasją. No bo jak to tak – jest książka, więc trzeba ją przeczytać. Od czegoś trzeba zacząć, my zaczęliśmy od koca. O, przepraszam – od „Koca trolla Alojzego” Zofii Staneckiej.

 

Dodam dla recenzenckiego obowiązku, że seria „Czytam sobie” wydawnictwa Egmont to książki na trzech poziomach trudności – od takich dla dzieci nieczytających (to M.) do zacnych, dłuższych historyjek autorstwa m.in. Grzegorza Kasdepke, znakomicie zilustrowane, są prawdziwą zachętą do czytania. Dla entuzjastów i dla tych bardziej opornych też. G-e-n-i-a-l-n-e. Genialne!

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Joanna J napisał(a):

    Słyszałam sporo dobrego o tej serii, oglądałam dzisiaj, ładnie wydane, świetne ilustracje, chociaż cena trochę wygórowana, bo dziecko, które już potrafi poskładać litery jest w stanie „połknąć” ja za jednym posiedzeniem, a nie wszystkie lubią wracać, do tego co przed chwilą przeczytały..

    • Mama M napisał(a):

      Moim zdaniem cena rzeczywiście jest „trochę” przesadzona. Ale jako element dopingujący „Czytam sobie” – książka spełnia swoją rolę. M. przeczytał już wszystkie dwu i trzygłoskowe wyrazy, i mu ta synteza głosek dość wychodzi.