Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźćwtorek 22.11.2016

Fantastyczne

 

M. miał dokładnie cztery lata, gdy MamaM. dowiedziała się, że jego ulubioną książką jest… „Harry Potter”.

 

Nie, żeby M. posiadł w sposób nadprzyrodzony umiejętność czytania i pożerał książki o nieletnim czarodzieju pod kołdrą, przyświecając sobie latarką w tajemnicy przed MamąM.

 

Nie.

 

Skąd, u licha, czterolatek może znać Harrego Pottera?

 

Po pierwsze, starsi kuzyni. Też nie jakoś bardzo starsi (KuzynkaM. – nieco ponad rok, KuzynM. – 3,5 roku), ale starsi. Ważni, bo Wtajemniczeni.

 

Po drugie,… sama MamaM. i jej półki z książkami i filmami, na których Harrego Pottera trudno nie dostrzec. A że M. spostrzegawczy jest, koniec łatwy do przewidzenia.

 

I tak, nie bacząc na ograniczenia wiekowe, MamaM. kilka dni po czwartych urodzinach wprowadziła M. w uniwersum Harrego Pottera, urządzając seans filmowy „Harry Potter i kamień filozoficzny”.

 

Oczywiście, ze środkami bezpieczeństwa. Kilka newralgicznych scen zostało ocenzurowanych (komu w dzieciństwie nie zamykano oczu, niech pierwszy rzuci klikiem), ale pierwszy krok został poczyniony.

 

Oczywiście, MamaM. jak każda prawdziwa potteromaniaczka, wolałaby żeby dziecko najpierw przeczytało, potem oglądnęło. Ale i na książki przyjdzie czas. M. ma już wszystkie filmowe części Pottera oczywiście za sobą.

 

Czy można się więc dziwić, że gdy zobaczył zwiastuny i reklamy „Fantastycznych zwierząt…”, zamienił się w Potulnego Baranka i zaczął negocjować wyjście, z niepokojem dopytując o kategorię wiekową? Nie można.

 

I poszliśmy.

 

Ach. Ach! Ach!!!

 

Kategoria wiekowa rzeczywiście wyższa niż wynika z PESEL-u M. Od lat 12. Są sceny, przy których MamaM. odruchowo chciała zasłonić M. oczy, albo mocniej go przytulała. – Mama, weź, nie rób obciachu – mówił M. – Wcale się nie boję! Momentami, MamaM. przyznaje, film przypomina klimatem horror. Ale to może 5 proc. dwugodzinnego (z ogonkiem) filmu, nie więcej. I niekoniecznie są to momenty fizycznej przemocy.

 

Film jest po prostu – fantastyczny. Świat czarodziejów w Nowym Jorku w połowie lat dwudziestych XX wieku. Młody (bardzo młody) widz nie wychwyci wszystkich niuansów (jego strata). Nawiązań do I wojny światowej, do czasów prohibicji, do zbliżającego się Wielkiego Kryzysu i ogólnego nastroju niepokoju, nie tylko w USA ale i na świecie. To są treści, które trafiają do starszych odbiorców – film można zobaczyć i w wersji dubbingowanej (to my, niestety) i w wersji oryginalnej z napisami. Jak wieść gminna niesie, oblężone są przede wszystkim seanse popołudniowo-wieczorne, adresowane właśnie do widzów starszych.

 

Ale i młodsi mają się czym zachwycić. Rewelacyjny, genialny, absolutnie brytyjsko-potterowski Eddie  Redmayne (Oskar za główną rolę w „Teorii wszystkiego”), czyli Newt Scamander i cała rzesza „nowych” czarodziejów, wśród których są i ci, którzy stoją po ciemnej stronie mocy… Och, to niezupełnie ten klimat – ale chyba wiecie, o co chodzi.

 

Są tematy do poważnych, bardzo poważnych rozmów. Daleko wykraczających poza fantastyczny świat czarodziejów, bo zło nie jest fantastyczne. Zło jest realne i dzieje się w nas i dookoła nas. I o tym też jest ten film.

 

A oprócz tego?

 

Są czarodziejskie pojedynki. Jest  klimat lat 20. A jeśli jesteśmy w USA a tematem są czary, to są również nawiązania do… Och, spoiler.

 

Są fantastyczne – FANTASTYCZNE – zwierzęta, o jakich się nikomu nie śniło. Duże, ogromne i całkiem malutkie. Takie, które chce się przytulać i takie, których przytulić nie sposób, bo…

 

No przecież  nie chcemy spoilerów!

 

Idźcie i zobaczcie, jak dobre jest to, co stworzy (czy też współtworzy) J.K. Rowling.

 

Już są zapowiedziane dwie kolejne części „Fantastycznych zwierząt”. I już, mówiąc między nami, MamaM. nie może się doczekać!

 

PS. „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” to tytuł jednej z książek, jakie czyta w Szkole Magii i Czarodziejstwa Harry Potter. W filmie pojawiają się nazwiska, hm, znanych z sagi o HP czarodziejów, i nie chodzi tylko o Dumbledora. Uważny widz niechaj słucha, bo intuicja MamieM. podpowiada, że w kolejnych częściach „Fantastycznych zwierząt…” obie serie będą się coraz ściślej i ściślej wiązać.

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):