Grzybobranie i nie tylkoniedziela 9.06.2013

GRZYBOBRANIE

 

„Grzybobranie” to chyba najbardziej kultowa i niezawodna gra dla dzieci 4+. Bywa, że dla młodszych również, ale M. zaczął grać w okolicach czwartych urodzin. Jakoś się wtedy wszystko poskładało w całość i zagrało:

 

 

– chęć przygotowywania planszy (trzeba na niej „posadzić” sporo grzybków)

– umiejętność przestrzegania reguł gry;

– możliwość rozwiązywania zadań;

– gotowość na odliczanie pól, zgodnie z wyrzuconą na kostce liczbą oczek;

– radość z napełniania koszyczka grzybkami, z zaznaczaniem że „muchomorów nie zbieramy!”.

 

gragrzybobranie

M., jak każde dziecko – i nie tylko – uwielbia wygrywać. A MamaM. wie, że planszówki są tak ważne w rozwoju dziecka, bo dzięki nim można dziecko oswajać z przegraną…

 

No właśnie. Dajecie dzieciom wygrywać? Oczywiście, nie zawsze. Robicie szacher-macher na planszy (albo kostką?), by to maluch wygrał – przynajmniej raz na jakiś czas?

 

MamaM. – bardzo, bardzo niepedagogicznie, wiem – czasem robiła. Zwłaszcza, gdy M. danego dnia nie miał szczęścia w grze i mu zwyczajnie nie szło. Bo o ile pierwszą porażkę dziecko znosiło dzielnie, przy drugiej – wargi już drżały. Gdy nadciąga trzecia – serce matki nie wytrzymywało.

 

Takich „ściem” nie było wiele. Na szczęście – według mnie – sama gra dopuszcza pewne naciągnięcie reguł. Bo niby królem grzybobrania zostaje ten, kto ma w koszyczku (małe, urocze pojemniczki) najwięcej grzybów, nie? Ale czasami M. wyrzucał kostką same 5 i 6. I leciał do przodu z koksem, ale i pustym koszykiem, a MamaM. zbierała borowiki i maślaki… No to na mecie M. dostawał laur zwycięzcy wyścigu, a MamaM. skromnie liczyła grzybki. No, a jak odwrotnie było, to wiadomo – rogi myśliwskie obwieszczały chwałę Króla Grzybobrania…

 

cudownapo

„Grzybobranie” to jednak nie wszystko, co przygotowała dla nas firma GRANNA. Na drugiej stronie planszy gra jeszcze lepsza – „Cudowna podróż Lata z Radiem”. Wszystkie dzieci w naszej rodzinie ją kochały. M. nie był wyjątkiem. Gdy już odpracowaliśmy trzy lub cztery rundki grzybobrania, M. z maślanymi oczami pytał:

 

– Zagramy w podróż?

 

Jakżeby inaczej? Gra polega – z grubsza – na wykonywaniu różnych śmiesznych, najczęściej, poleceń. Trzeba chodzić jak bocian, muczeć jak głodna krowa, chodzić na czworakach albo na piętach… I w sumie nieważne jest w tej grze, kto pierwszy staje na mecie. Bo koniec gry zawsze oznacza pytanie:

 

– Możemy jeszcze raz?

 

Obie gry są idealne dla dzieci w przedziale 4-5 lat. M. jeszcze czasami sięga po pudełko, i gramy – ale to już raczej z przyzwyczajenia i przez sentyment. Chętniej w „Cudowną podróż”. Na wygłupy z mamą 6-latek na pewno nie jest jeszcze za duży. Na liczenie grzybków – już pewnie tak, niestety.

 

Wszystkim, którzy planują zakup „Grzybobrania” (a naprawdę ciężko mi wyobrazić sobie dzieciństwo bez tej gry) polecamy grę wyprodukowaną przez GRANNA. Na rynku są inne, może trochę tańsze, ale ta dostarczy wam naprawdę wiele fajnych chwil. I jest solidnie wykonana – nam nie zniszczył się żaden grzybek, a plansza jest w stanie idealnym!

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Joanna J napisał(a):

    Jasne, że troszkę naciągamy, nie można dzieciaka na początek zniechęcać.

  2. Matka Wyluzuj! napisał(a):

    Uwielbiałam grać w Grzybobranie w dzieciństwie. Ale jak pamiętam moja wersja planszy nie miała żadnych zadań do wykonania. Mam nadzieję, że za ok. 3 lata przypomnę sobie jaka to frajda.

  3. Sion napisał(a):

    Grzybobranie firmy Granna jest ulubioną grą mojej 6-letniej bratanicy już od prawie 3 lat. Mimo że jestem fanka gier i ciągle wyszukuję nowe, na pytanie „w co chcesz zagrać” niezmiennie pada odpowiedź „w grzybki”…. ciekawe kiedy sie jej znudzi…

  4. Kasjencja napisał(a):

    O tak!:-) Grzybki u nas też rządził swojego czasu:) zawsze lubiłam tą grę. Jako dziecko grywałam w nnią u koleżanki. Sama nie byłam szczęśliwą posiadaczką, no ale to były lata 80. Kupiłam ją młodemu jak miał 3,5 roku. Wpadł w zachwyt. Graliśmy po kilka razy dziennie. Niemal dostałam na nią alergii:) juz się boję co będzie kiedy do grzybkow dorosną bliźniaki:)