Jagiełło pod prysznicempiątek 2.12.2016

jagiello-pod-prysznicem-2

 

MamaM. już trzeci rok z rzędu zabezpiecza nagrody na zakończenie roku szkolnego dla całej klasy. Jest taka genialna księgarnia czytam.pl – ceny są naprawdę bardzo korzystne, asortyment bogaty, a termin realizacji przesyłki – terminowy. Ale to nie jest wpis reklamowy, nienienie. Po prostu książka Pawła Wakuły „Jagiełło pod prysznicem” przywędrowała do M. razem z zamówionymi 26 książkami „nagrodowymi” dla klasy. M. dostał więc dwie nagrody na zakończenie trzeciej klasy: jedną w klasie (będzie o niej później na blogu), drugą – w domu. Ta domowa od razu wpadła mu w oko.

 

- O królach chcę wiedzieć wszystko! – wykrzyknął. Więc co było robić, zabraliśmy się do czytania.

 

Wydawnictwo Literatura wspominaliśmy na blogu już nie raz – zawsze dobrze. Ich książki po prostu trzymają poziom, i „Jagiełło pod prysznicem” jest tego kolejnym dowodem.

 

Mówiąc w dużym skrócie, jest to poczet królów polskich napisany z myślą o młodym czytelniku (choć czy do końca? – o tym za chwilę). W każdym rozdziale poznajemy jednego króla, z jego sukcesami i klęskami, przywarami i zaletami. Historia po ludzku, z ludzkiego punktu widzenia opowiedziana wnukowi (i synowi oraz synowej) przez Dziadka. A dziadkowie, jak wiadomo, wiedzą najlepiej. MamieM. bliskie jest takie podejście do historii, które pozwala bardziej zrozumieć i poczuć, niż tylko się dowiedzieć, a co gorsza – wyuczyć. W historii nie chodzi o poznanie wszystkich dat (choć jest obciachem nie znać daty bitwy pod Grundwaldem i kilku innych).

 

Dynamiczne ilustracje dodają książce dodatkowego polotu i zachęcają, by zaglądnąć na kolejną stronę. – Jaki fajny król! – zachwycał się M. – Jaka ładna królowa!

 

Jadwiga

 

M. był zachwycony od A do Ź.

 

MamaM. w zachwytach zatrzymała się gdzieś na literze W. Dlaczego?

 

MamaM. nie jest pewna, czy 8-10 latki (a taki jest mniej więcej target czytelniczy) potrzebują dokładnych informacji na temat podejrzeń, że Władysław Warneńczyk był gejem, Kazimierz Wielki posiadał liczne kochanki, a Bolesław Śmiały ukarał niewierne żony swoich rycerzy każąc im karmić piersią szczenięta. O rozkazach dotyczących obcinania członków intymnych  nie wspominając. Nie za szczegółowo?

 

MamaM. nie jest ani pruderyjna, ani nie zamierza ukrywać przed M. że na świecie są geje, a w dawnych czasach granice okrucieństwa były zupełnie inne, niż w tej chwili, a królom wolno było więcej. Po prostu sądzi, że na takie rozmowy jest jeszcze za wcześnie. Więc, przyznaje, wystąpiła tym razem w roli cenzora i po prostu niewygodne fragmenty omijała.

 

MamaM. z nostalgią w tym miejscu wspomina zawsze „Złotą koronę” Marii Kruger, jedną z ulubionych książek dzieciństwa (wydana w 1976 roku). Tam nie trzeba było niczego omijać. A opowieść o wieczorze poprzedzającym klęskę wojsk młodego Władysława pod Warną MamaM. poleca wszystkim jako dowód, że nie zawsze trzeba stawiać kropkę nad „i”.

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):