Jak taniej kupować?piątek 12.04.2013

Książki to raczej drogie hobby. Tym zresztą wiele osób tłumaczy fakt nienajlepszych (tragicznych?) wyników badań czytelnictwa w Polsce. Jak typowa książkoholiczka długo ignorowałam kwestię cen. Ale odkąd nałogowo kupuję również książki dla dzieci, zaczęłam nieco uważniej przyglądać się paragonom… No i postanowiłam być bardziej oszczędna, nie rezygnując z zakupów.

 

Mam kilka patentów na książkowe oszczędności, może się komuś przydadzą.

 

Poluję na rabaty w księgarniach. W takich akcjach celuje moja ulubiona – Matras. Zdarzają się tygodnie, w których cały asortyment jest przeceniony nawet o 20 proc. Teraz Matras ma część książek 25 proc. taniej (z książek dla dzieci – trzecia i druga część „Poczytaj mi mamo”). Kocham to! Mają też program lojalnościowy, ale trzeba zbierać paragony, a ja często gubię.

 

Nie brzydzę się kupowania książek w hipermarketach. Te same, które w Empiku kosztują X, na półkach w Carrefourze czy Tesco bywają o 20-25 proc. tańsze (największą oszczędność poczyniłam na ostatniej części Harrego Pottera, o ile pamiętam). Czasami zdarzają się takie bonusy że hej! Ze dwa lata temu kupiłam ponad 10 książek z serii „Ciekawe dlaczego…” – po 2,5 zł.

 

 

Poczytaj mi mamo

A wczoraj przy okazji tygodniowych zakupów trafiłam na cudo – reprint ukochanych książeczek z serii „Poczytaj mi mamo”:

 

  • „Mój piękny, złoty koń” Wandy Chotomskiej
  • „Zarozumiała łyżeczka” Elżbiety Szeptyńskiej.

 

 

 

 

Oczywiście, kupiłam obydwie (jak to się ma do oszczędności, hmmm?). Gdyby jeszcze Nasza Księgarnia wydała w reprincie „Malowany ul” Adama Bahdaja – z moją ukochaną pszczółką Bze-Bze – byłabym w siódmym niebie. I pewnie zapomniałabym o oszczędzaniu…

 

Odwiedzam tanie księgarnie, czy też składy tanich książek. Moja ulubiona w Warszawie to sieć Dedalus (m.in. przy ul. Koszykowej i przy ul. Chmielnej). W Dedalusie kupiłam kilka ciekawych książek dla M., m.in. „Historia. 500 faktów i ciekawostek” – jeszcze czeka na debiut, ale myślę, że już niedługo. Tu oszczędności zaczynają się od 30-40 proc. Oczywiście – rynkowych nowości nie kupimy, ale i tak lubię zaglądać.

 

Szperam w sieci. Nie tylko na stronach wydawnictw, ale i w poszukiwaniu idealnej (a więc taniej, dobrze zaopatrzonej i niezawodnej) księgarni internetowej. Macie jakieś swoje typy? Sprawdzone sklepy? Mnie w oko wpadła – pewnie dzięki nietypowej nazwie – księgarnia brawojasiu.pl. Może się skuszę na zakupy, zwłaszcza w kontekście czekających nas za kilka miesięcy zakupów podręczników i pomocy szkolnych – które też sklep ma w ofercie.

 

Tak, książka to nie jest tanie hobby. Ale nie zawsze dobra książka musi kosztować fortunę!

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. mamajanka napisał(a):

    mój patent na książkowe zakupy w sieci – tanio i wygodnie = aros.pl + paczkomat
    co do niezawodności niestety nie ma gwarancji – kilka razy nie dostałam tego, na co liczyłam (i on-line do koszyka wskoczyło0, ale zawsze był uprzejmy telefon z przeprosinami i zwrot wpłaty

    ale ostatnio brakuje mi zakupów w prawdziwej księgarni – nie ma to jak zapach książek i możliwość przejrzenia kilku stron przed zakupem…

  2. Joanna J napisał(a):

    Ja często używane kupuję, albo wymieniam z innymi mamami, chociaz nie bardzo lubię pozbywania się książek.

  3. Paulina napisał(a):

    Witam, nominowałam Cię do LIEBSTER AWARD – zapraszam do mnie po szczegóły http://dania-dla-najmlodszych.blogspot.com/