Jeśli dziś jest środa, to…środa 19.07.2017

IMG_20170709_183744

Tak jakby raj, dla MamyM.

 

 

Jeśli dziś jest środa, to jesteśmy w Grecji…

 

Tak, tyle że to było aktualne dwa tygodnie temu i tydzień temu też. Dziś M. jest u DziadkówM. a MamaM. wraca do codzienności pourlopowej. W dodatku musząc mierzyć się – który to już raz – z koniecznością stanięcia twarzą w twarz z zakurzonym blogiem. A czego jak czego, ale odkurzania MamaM. nie lubi. Bardzo.

 

Notka – jedna z dwóch ostatnich – o Lizbonie leży od marca rozgrzebana. W między czasie MamaM. i i M. byli jeszcze w Wilnie (też podrychtowane są notki, może MamaM. zdąży przed długim sierpniowym weekendem namówić Szanownych Państwa Czytelników do podobnej wyprawy, bo warto).

 

A M. się rozczytał i rośnie lista książek, które chcemy zarekomendować. Na szczęście M. czyta seriami, więc nie będzie tych notek znów tak wiele.

 

Ad rem, czyli o Grecji, bo było cudnie.

 

Po pierwsze, MamaM. chciała przypomnieć stare przysłowie pszczół, które mówi: „Nigdy nie mów „nigdy””. Pamiętają może Szanowni, że MamaM. się zarzekała, jak to nigdy nie kupi wakacji w Polskiej Strefie? Otóż – kupiła była. O.

 

A dlaczego? A dlatego, że MamaM. szaleje z lastami. Tak się rozbestwiła, że wakacje kupuje w przeddzień wylotu. I sprzątnięto MamieM. sprzed nosa upatrzone miejscówki na Korfu i Rodos. Ale pojawiła się inna opcja – region Velika. Opis oferty Rainbow był na tyle obiecujący (cicha miejscowość, w której wypoczywają sami Grecy), że MamaM. się zawahała. Bo z jednej strony ta Polska Strefa, z drugiej – długa na 11 km plaża miejscami piaszczysta, z trzeciej – sami Grecy, z czwartej – cena. Wakacje od 5 do 15 lipca za 1,4 tys. zł. Za dwie osoby. Tak, tak!

I MamaM. kupiła.

I to była świetna decyzja.

 

IMG_20170713_064051

Wielka Velika

 

Z Polską Strefą wakacje miały tyle wspólnego, że w studiach w Agiokampos (Costa Plaza) mieszkali sami Polacy. Czasami rodakom brakowało kultury i trzeba było o 2 w nocy okno zamykać (MamaM. dostała pokój bez klimy, i w niczym to mimo 38 stopniowych upałów nie przeszkadzało, a pracowała popołudniami i przebywała w pokoju sporo, cuda, cuda!). Ale to jedyny mankament.

 

M. pragnął pobyć w Polskiej Strefie (dzieci, konkursy, przez twe oczy zieloooone etc.) ale PS była dwie wsie dalej. A komunikacja publiczna nie jest mocną stroną tego regionu.

 

Reasumując – za śmieszne pieniądze (przelot i spanie) mieliśmy 10 dni wakacji marzeń – ciepłe morze, pyszne jedzenie, przyjaźni ludzie i dwie super wycieczki – jedna do Meteorów (będzie osobny wpis), druga na Skhiatos.

 

M. na wakacjach przeczytał dwie książki, jedną przeczytaliśmy wspólnie (MamaM. sama sobie przeczytała trzy).

 

I wspólnie się zastanawiamy, czy przez przypadek nie były to nasze najlepsze do tej pory greckie wakacje. Mimo, że nie mieliśmy basenu i we wsi nie było kulkowych lodów, które dla M. są synonimem lata.

 

Lody można nadrobić w Polsce. Basen trudniej, ale w sumie jeśli TataM. się spisze ze swoją częścią wakacji….

 

Stay tuned, będzie nadawane, bo MamaM. w te wakacje pracuje w trybie zwyczajnym, nie pisze żadnej książki, a M. do Warszawy wraca dopiero pod koniec sierpnia!

 

IMG_20170707_090511

Taki gość nas odwiedził. Cykaaady na Cyklaaadach! (I na kontynencie też)

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):