Prezent dla Cebulkiczwartek 11.12.2014

prezent-dla-cebulki

 

 

Wśród licznych książkowych prezentów, jakie M. dostał od świętego Mikołaja, znalazła się książka wyjątkowa. „Prezent dla Cebulki” Fridy Nilsson (autorki książki „Moja mama Gorylica”), z klimatycznymi ilustracjami Marii Nilsson, to świąteczna nowość Wydawnictwa Zakamarki, które przesłało MamieM. egzemplarz do przeczytania, obejrzenia i recenzji.

 

Książka jest rodzajem kalendarza adwentowego – po jednej opowieści na każdy grudniowy dzień, aż do świąt. Skojarzeniu z kalendarzem adwentowym sprzyja też wyjątkowy format książki, sugerujący że jest to pozycja na wyjątkowe okazje. Bo jest. Ale że dotarła do nas 5 grudnia, M. znalazł ją następnego dnia w stosiku prezentów, pierwszych kilka rozdziałów „wciągnęliśmy” od razu podczas pierwszego pomikołajowego czytania.

 

Cebulka nie jest cebulką, tylko chłopcem. Ma z M. dużo wspólnego, więcej niż myślała MamaM., gdy korespondowała z wydawnictwem w sprawie książki. Cebulka jest rówieśnikiem M. Tak jak M. mieszka tylko z mamą. Mama Cebulki, tak jak MamaM. jest dziennikarką. I podobnie jak MamaM. odczuwa pewne kłopoty finansowe, które nie pozwalają jej realizować wszystkich marzeń synka.

 

Tu podobieństwa się kończą. Bo Cebulka nie ma taty. To znaczy ma, każdy ma tatę, prawda? Ale Cebulka go nie zna, bo mama Cebulki „nie chciała tego mężczyzny” – tak mówi synkowi, a M. wciąga powietrze (znak ogromnego przejęcia) i mruga oczami (znak wytężonej pracy mózgu). M. nie do końca rozumie, jak to możliwe, że mama Cebulki pojechała na koncert, poszła z poznanym na imprezie mężczyzną do jego mieszkania, a potem zaczął jej rosnąć brzuch. MamaM. przygotowuje się na serię trudnych pytań, ale zapewne nastąpią one dopiero po przeczytaniu ostatniego rozdziału, M. wygląda jak ktoś, kto szykuje się do rozmowy pt. „Czy od chodzenia do cudzych mieszkań rosną brzuchy”. Ale nie zapeszajmy.

 

W każdym razie – Cebulka nie zna taty, a M. tatę ma, zna i bardzo kocha. Ma go może rzadziej, niżby chciał, ale ma. I dlatego też, gdy M. o czymś mocno marzy tak, jak Cebulka o rowerze, zazwyczaj to dostaje – może nie od razu, nie natychmiast, ale dostaje. TataM. jest niezawodny.

 

Cebulka nie tylko nie ma taty. On ma kolegów, którzy ten bolesny brak widzą – i dają to Cebulce odczuć. Widać, z każdym rozdziałem, jak w M. rośnie współczucie wobec Cebulki, nawet w sytuacji gdy chłopiec (tak w ogóle ma na imię Stig) posuwa się do rękoczynów. – On musi być bardzo, bardzo wściekły i smutny – stwierdził M., gdy Cebulka znów rzucił się z pięściami w kierunku swojego prześladowcy.

 

Brak taty, tęsknota, niezrealizowane marzenia to tylko jeden z wątków książki. „Prezent dla Cebulki” to przede wszystkim pełna ciepła opowieść o relacji bliskości, o przyjaźni, zaufaniu. Znakomite ilustracje i wartka narracja sprawiają, że chce się czytać jeszcze i jeszcze. My skończymy na pewno przed Wigilią. Cebulka rządzi!

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):