Pulpet i Prudencjaniedziela 14.04.2013

Pulpet i Prudencja

 

 

Już niedługo, za miesiąc z ogonkiem, „Znak” wyda kolejną część przygód smoka Pompona. Nie wiedzieliście? Już wiecie. Na stronie wydawnictwa można nawet przeczytać fragment „Pompona na wakacjach”. Oj, ależ narobili apetytu!! Na razie tylko mnie zżerają smocze żądze, bo profilaktycznie M. nie wspomniałam jeszcze ani słowa o nowości. Cierpliwość nie jest najmocniejszą stroną mojego dziecka…

 

No, ale skoro Joanna Olech już napisała i zilustrowała trzecią część, to my prędko napiszemy, co sądzimy o drugiej, czyli „Pulpet i Prudencja. Smocze Pogotowie Przygodowe”. Sądzimy oczywiście – dobrze, ba – bardzo dobrze.

 

Chociaż czytanie przygód zielonych bliźniaków, Pulpeta i Prudencji, pięcioletniemu M. było pomysłem bardziej karkołomnym niż lektura pierwszej części przygód Harrego Pottera. Okazuje się że pięciolatek bez problemu porusza się w magicznej rzeczywistości ulicy Pokątnej i Hogwartu, natomiast realia polskiej szkoły z jej skomplikowanymi zależnościami i rytuałami – to trochę za wiele.

 

Ale czytaliśmy, czytaliśmy – M. nie zgodził się na odłożenie książki, bo to przecież o SMOKACH! A i ja nie napierałam, bo co tu kryć, bawiłam się świetnie. Oddaję głos Prudencji:

 

Pulpet i Prudencja

Nazywam się Prudencja. Jestem smokiem. To znaczy… smokiem-dziewczyną. Albo „samicą smoka”, jak powiedziałby doktor Rąbek (zgodzicie się chyba, że to brzmi okropnie).
Moje imię pochodzi z łaciny i oznacza „ostrożność” albo „rozwagę”. Nie mam pojęcia, skąd ten durny pomysł. Przypuszczam, że rodzice spodziewali się jednego dziecka, a nie bliźniąt. Wybrali dla niego – całkiem rozsądnie – imię Pulpet (tak nazywa się mój brat). Tymczasem urodziło się nas dwoje. Zapewne w pośpiechu, na wariata, szukali imienia dla drugiego dziecka. I stąd ta Prudencja, niech to kaczka kopnie!

Nie widzicie problemu? Ha! To spróbujcie zdrobnić moje imię. Prudzia? Dencia?… Śmiało! Wysilcie swoje szare komórki! Czy są jakieś lepsze propozycje?… Nie ma?
No właśnie!

 

Prudencja prowadzi opowieść brawurowo. Czasem zbyt brawurowo. Gdy mamine oko wychwyciło np. „sztuczne gówienko” pakowane przez Pulpeta do plecaka w pierwszym dniu szkoły, a nawet – o zgrozo – bardzo niedziecięcy wyraz „zaje.iste”, nastąpiło cięcie jak za czasów szalejącej cenzury, M. ani się spostrzegł.

 

Czy pojawiające się w książce (rzadko, rzadko) wulgaryzmy są na pewno konieczne? Nie wiem. Przyznam, że jako matka dziecka, które za trzy lata może sięgnąć po „Pulpeta” samodzielnie, mam ze słowem na „za…” spory problem. Inna sprawa, że słowo to już M. zna – biernie. Z treningu judo, a raczej z szatni przed treningiem. No, ale co innego takie „pogwarki” w szczeniackim gronie, a co innego książka wydana przez nobliwe wydawnictwo… Ale oddając sprawiedliwość – słowa powszechnie uważanego za wulgarne używa typ bardzo, ale to bardzo niesympatyczny, a smoki reagują na nie alergicznie.

 

Ale poza tymi wątpliwościami – książka jest po prostu super. Dowcip słowny, sytuacyjny, pewien smrodek dydaktyczny, dotyczący szkolnych i rówieśniczych problemów – to wszystko tworzy smakowitą całość. Myślę, że dla dojrzalszych wielbicieli smoków „Pulpet i Prudencja” to pozycja obowiązkowa. Młodsi raczej nie są w stanie docenić jej wszystkich walorów.

 

M. pewnie by się ze mną nie zgodził. Książka podobała mu się bardzo, obrazki – również autorstwa Joanny Olech – doprowadzały do drgawek z chichotu. No a mniej więcej po 2/3 książki, gdy smoki wyjechały na zasłużone wakacje do Rumunii i przeżywały tam przygodę swojego życia, M. słuchał opowieści niemal na baczność. Zamiast szkoły – czysta przygoda, tajemnice i… jeszcze więcej smoków!

 

Polecamy. Starszym dzieciom – w ciemno. Młodszym wielbicielom smoków (5-6 lat) warunkowo.

 

A TUTAJ fragment trzeciej części smoczej sagi.

 

 

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Joanna J napisał(a):

    Sama bym chętnie przeczytała:)

  2. Olga napisał(a):

    Zainwestowałam w Smoka Pompona i w Piaskowego Wilka, jadą do nas, dam znać czy się spodobały. Bo choć książek cały dom okazuje się że wszystkie na ten wiek przeczytane albo zaczęte i odłożone na kiedy indziej.