Są wakacje, jest konkurs!czwartek 17.07.2014

Arkady

 

Obietnica złożona, kobyłka u płota. Czy jakoś tak. Mamy dla naszych czytelników dwie książki. Jedną – dla tych młodszych, drugą dla starszych. Zacznijmy od młodszych.

 

Książka z serii „Sprawdź czy wiesz?” – jak na załączonym obrazku. Zapakowana w folię, nówka sztuka nieśmigana podarowana przez Wydawnictwo Arkady. Będzie nam bardzo miło, jeśli trafi do jakiegoś ciekawego ciekawskiego, i pomoże mu znaleźć odpowiedzi na ważne pytania.

 

A dla starszych? Dla starszych MamaM. ma książkę Angeli Hunt „Wiadomość” Wydawnictwa WAM.  Książka jest nowa (nieczytana). MamaM. jednak książkę czytała i poleca ją bardzo. Rzadko się zdarza, bardzo rzadko, by książka już przeczytana tkwiła w torebce MamyM. tylko po to, by w wolnej chwili – na przykład w tramwaju – MamaM. mogła do niej zaglądnąć i przeczytać fragment raz jeszcze.

 

HuntAngela Hunt to amerykańska pisarka bestsellerów, ale to nie powinno nikogo zniechęcać 🙂 książka jest napisana pięknie, porusza problemy bardzo istotne, ale nie jest ciężka. Czyta się ją jednym tchem a po zakończeniu lektury pozostaje miłe uczucie. Powiew optymizmu? Zważywszy, że opowieść zaczyna się od katastrofy samolotu pasażerskiego, może to dziwić, ale tak. To zdecydowanie optymistyczna historia.

 

Co trzeba zrobić, żeby otrzymać jedną lub drugą książkę? MamaM. długo się zastanawiała i wymyśliła tak.

 

W komentarzu pod tą notką trzeba napisać kilka zdań o największym zbiegu okoliczności, jaki się wam przydarzył. Takim, nad którym człowiek się głowi – jak to w ogóle mogło się zdarzyć. Albo o czymś, co zdarzyć się nie miało prawa, a jednak się wydarzyło. Jak zdany na pięć egzamin u najsurowszego wykładowcy, gdy uczyliśmy się tylko godzinę przed wejściem na salę. Bywa.

 

A oprócz tego – tradycyjnie – poproszę o skomentowanie jednego wybranego przez was wpisu ze wszystkich, które znajdują się na blogu. Trudno, ktoś może sobie pomyśleć o MamieM. brzydko, ale tak – chcę zwiększyć liczbę komentarzy 🙂

 

Nie ma za to obowiązku umieszczania linków do bloga MamyM. nigdzie, choć jeśli to zrobicie i przyślecie linka na kontakt@czytamyigramy.pl – MamaM. nie wyklucza wyskoczenia z dodatkowej nagrody w kategorii „polecacze”. Ale co to miałoby być – jeszcze cicho sza.

 

Konkurs potrwa do końca lipca, a werdykt MamaM. ogłosi nie później niż 4 sierpnia.

 

Aaaaa, nie dopisałam najważniejszego. Oczywiście, laureatów wybierze MamaM. Jak zwykle – obiektywnie i sprawiedliwie. Nagrody zostaną wysłane natychmiast, gdy tylko otrzymam dane do wysyłki od szczęśliwych laureatów. Żadnego losowania, żadnego „kto pierwszy ten lepszy”.

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Kasjencja napisał(a):

    Troszkę to nie w porządku rozpoczynać znajomość na blogu od chęci wygrania konkursu, ale powiedziałabym, że to niezwykły „zbieg okoliczności”, że ogłosiłaś konkurs akurat w momencie, kiedy zdecydowałam się zamieścić pierwszy komentarz.:-) Podczytuję Cię już od dłuższego czasu, też mam 7,5 letniego synka, no i jeszcze 2,5 letnie bliźniaki. Dziś zachęcona jednym z Twoich wpisów zamówiłam w Matrasie ” O ósmej na arce”, moje dziecko też kocha pingwiny:) Powyższy zbieg okoliczności to jeden z wielu, za największy uważam jednak poniższą historię. Mam przyjaciółkę jeszcze od liceum. 4 lata w jednej ławce, ten sam kierunek studiów i 5 lat wspólnego mieszkania. Po studiach wyszłam za mąż. Ona też. Mojego męża przedstawiła mi przyjaciółka na jakiejś imprezie. Powiedziała do mnie tylko „zobacz krajan” , bo pochodził z miejscowości oddalonej od mojej o 60 km, a studiowalismy 250 km od domu. A później okazało się, że większość jego rodziny mieszka w moim rodzinnym mieście. Po studiach wyjechaliśmy z mężem na drugi koniec Polski, mąż jako żołnierz nie miał wpływu na wybór miejsca pracy. I co? I okazało się, że mąż mojej przyjaciółki, który z nami studiował i którego rodzice mieszkali w naszym studenckim mieście, w mojej nowej miejscowości ma babcię i spędza tu z rodziną każde święta i wakacje:) Teraz śmiejemy się, że dzięki tym zabiegom okoliczności możemy się wszyscy widywać, bo na stałe mieszkamy 300 km od siebie.

  2. Grażyna napisał(a):

    Uffff, zdążyłam. W moim życiu jest chyba tylko jeden zbieg okoliczności, ale za to potężny. Mój obecny mąż ma dziecko z inną kobietą. A mój pierwszy mąż chodził do liceum (do jednej klasy) z jej niedoszłym mężem, i dobrze ją kiedyś znał – w czasach licealnych i na początku studiów. Dodam, że pochodzimy z różnych części kraju. Nigdy jej nie spotkałam, a czuję jakby od zawsze była częścią mojego życia. Niedobrą częścią.

  3. Ania napisał(a):

    Nawiązując do poprzedniego komentarza, my już się poznałyśmy chwilę wcześniej 😉 Właśnie odczytałam odpowiedź na pytanie o książkę dla 5-latka, baaaaaardzo dziękuję!!! 🙂 Wzięłam sobie do serca wszystkie wskazówki 🙂
    A co do największego zbiegu okoliczności, jaki mi się przydarzył…. było kilka takich, że naprawdę człowiek się zastanawia, jak to w ogóle możliwe, czary jakieś, czy co… 😉
    Ten, który opiszę nie jest może tym największym, ale takim bardzo miłym ….
    Będąc w ciąży z moim już 16-miesięcznym synkiem dostałam od swojej siostry link do bloga prowadzonego przez pewną panią, też w ciąży, też oczekującą Janka, jak ja, z adnotacją „zajrzyj sobie, fajny blog o Janku” 🙂 Poczytałam chwilę i zaczęłam śledzić systematycznie wpisy… Po kilku tygodniach „Janek z bloga” się urodził, mi zostało jeszcze 5 miesięcy oczekiwania, z ciekawością w dalszym ciągu śledziłam losy małego Janka i co chwilę rzucałam tylko komentarze do męża w stylu „o, mają taki sam wózek jak my! o, Jasiek ma taką samą zabawkę jak nasz! itp.” Aż któregoś razu patrzę na zdjęcia i mówię „oni mieszkają w naszym miasteczku”:) Autorka bloga nie zdradzała żadnych szczegółów odnośnie tego, gdzie mieszka, ale zdjęcia mówiły wszystko. Potem urodził się nasz Janek i znów pojawiły się kolejne podobieństwa, a to taka sama czapka, a to buciki, teraz kask na rowerek, a na końcu się okazało, że mama Janka z bloga ma tak samo na imię jak ja 🙂 No i już nie wytrzymałam i się „ujawniłam” i już jesteśmy umówione na spotkanie, a w międzyczasie wyszło jeszcze, że jeździmy codziennie tą samą trasą do pracy, mieszkamy bardzo blisko siebie, wydeptałyśmy kilometry ścieżek na spacerach w tym samym parku i na tym samym placu zabaw… Świat jest tyci tyci… Już się nie mogę doczekać spotkania, mam nadzieję, ze Jaśki się zakumplują 🙂
    pozdrawiam serdecznie! I jeszcze raz dziękuję za pomoc w wyborze książki 🙂