Sceny z życia smokówsobota 21.02.2015

sceny z życia

 

M. wielbicielem smoków jest. Wiedząc o tym bezspornym fakcie, święty Mikołaj upchnął do worka książkę Beaty Krupskiej „Sceny z życia smoków” (z ilustracjami Zbigniewa Larwy). O dzięki ci, święty Mikołaju, za twój książkowy gust. Była to jedna z lepszych decyzji Świętego, bez dwóch zdań.

 

Czytamy sobie smocze sceny – jest ich piętnaście! – po jednej. Żeby starczyło na dłużej. M. pojękuje ze śmiechu, trzymając się za brzuch. I prosi. – Przeczytaj mi jeszcze raz to zdanie! To wiesz które!

 

Wiem. To, przy którym śmiał się tak, że stracił wątek opowieści.

 

Więc czytam. O tym, że smok Antoni zna starego smoka, który mieszka w zamku. „Starszy od nas, chodził z moim ojcem do szkoły (…). Właśnie on niedawno porwał księżniczkę! Wincenty zainteresował się wyraźnie. – Niemożliwe! Stary smok? Że też mu się jeszcze chciało… – Tak, tak – Antoni był bardzo dumny z siebie. Tutejsze smoki także bywają bardzo dzielne…”

 

Kwik.

 

Smoki Beaty Krupskiej nie przyjaźnią się z ludźmi. Ale o ludziach wiedzą całkiem sporo. Na przykład o tym, że ich smoczy przysmak – smażone muchomory – ludziom szkodzą, nie tylko na żołądek, ale też – na życie. „Oni mogą zjeść muchomory tylko raz. Potem już na nic nie mają ochoty” – tłumaczy Wincenty Antoniemu.

 

Kwik.

 

A gdy Antoni i Wincenty spotykają smoka, który nazywa się Smok Zygmunta, wydaje się, że już nikogo do szczęścia im nie potrzeba. Ale to tylko pozory, bo do akcji wkracza Żaba. „Lubiła mówić o sobie i ciągle się chwaliła. Ale najgorsze było to, że nikt nie chciał się z nią ożenić. Żaba była starą panną”. To jednak, na szczęście, nie przeszkadza w przyjaźni ze smokami. Co prawda, jest to taka specyficzna, smocza, szorstka przyjaźń, ale Żaby nie mogą wybrzydzać.

 

Po kilku rozdziałach wiemy oboje, że jest to jedna z tych książek, które można śmiało nazwać antydepresantami – dla mniejszych i większych czytelników. A genialne ilustracje (nie tylko smoków) tylko wzmacniają terapeutyczny efekt lektury. Przeczytajcie koniecznie!

 

 

DSC_0291 (2)

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):

  1. Joanna J napisał(a):

    właśnie kupiłam i mam nadzieję, ze do mnie leci

  2. kasia napisał(a):

    To jedna z naszych tzn. moich i brata, wspólnych ulubionych książek z dziecinstwa. Obecnie czeka na lekturę z corką brata 🙂

  3. http://www.wateractiv.pl/ napisał(a):

    Książki to lepszy wybór dla dziecka od kreskówki. Miło, że rodzice zajmują się pociechami w najlepszych do tego wariantach.