Wielkie pytania małych ludziniedziela 8.06.2014

wielkiepytania

 

Bywają książki, na które MamaM. ma oko od dawna ale z jakichś względów ich nie kupuje. Czasem są to względy finansowe, czasem – nie do końca określonego rodzaju. Taką książką jest na przykład „Tato, a dlaczego?” Wojciecha Mikołuszko. No nie wiem, ile razy MamaM. już miała ją w ręce, a jednak książki ciągle nie mamy. Może dlatego, że M. TatęM. ma obok siebie dość rzadko, i zwykle wszystkie pytania: dlaczego? po co? jak? gdzie? kiedy? adresowane są do MamyM.? Tak, to chyba jest ten powód.

 

Ale gdy MamaM. dostała z wydawnictwa Agora pytanie, czy na blogu mogłaby się pojawić recenzja „Wielkich pytań małych ludzi” tegoż autora – nie wahała się ni chwili. A odebrawszy kilka dni temu kopertę z przesyłką, po zaglądnięciu do niej i – zwłaszcza – po tym, jak M. zarządził konsumpcję książki „na miejscu”, czyli w lodziarni, w której czciliśmy 25-lecie wolności, nie miała żadnych wątpliwości, że nawiązanie z Agorą współpracy recenzenckiej było dobrą decyzją (o czym MamaM. napisze może jeszcze dziś w osobnym wpisie).

 

Od czego zacząć? Może – od początku, czyli spisu treści. M. zażyczył sobie, bym przeczytała wszystkie pytania, jakie zadały dzieci w listach do autora książki. Spośród kilkudziesięciu wybrał – na pierwszy raz – następujące:

 

WPMLJak lew ma na nazwisko?

 

Gdzie leci woda z sedesu z tą kupą i sikami?

 

Dlaczego były dinozaury?

 

Po co żyjemy, skoro umieramy?

 

Czy istniały ptaki zdolne pożerać małe dzieci?

 

Jak widać – pytania z różnych, bardzo różnych dziedzin życia, które przychodzą (lub mogą przychodzić) do głowy dzieciom mniejszym i większym.

 

Ciekawskim dzieciom i ich rodzicom, którzy przygodę z pytaniami zaczynali od serii „Ciekawe dlaczego…”, ale wcale nie zamierzają jej kończyć – książki „Wielkie pytania małych ludzi” specjalnie rekomendować nie trzeba – jak tylko o niej usłyszą, pewnie zaglądną. Nie oprą się po prostu. Ci, którzy wcześniej nie mieli okazji do sięgnięcia po książki tłumaczące prawa natury, zjawiska atmosferyczne czy odkrycia naukowe w sposób zrozumiały dla dziecka, jeśli są szczęśliwymi rodzicami pociechy 6+, nie zawiodą się, wybierając książkę Wojciecha Mikołuszko.

 

Autor traktuje dzieci bardzo serio – odpowiedzi są wyczerpujące, a przy tym podane w sposób ciekawy i przystępny. Dociekliwy sześciolatek zrozumie, a nawet dziesięciolatek nie uzna, że książka jest „dla młodszych”. A i dorosły ma szansę dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy – MamaM. zupełnie na przykład nie orientowała się w kwestii „nazwiska lwa” – a teraz już się trochę wie.

 

WPML1

 

Książka jest wydana bardzo starannie, a jej ogromnym atutem są ilustracje Joanny Rzezak.

 

M., który co prawda już posiadł sztukę czytania, ale nie na tyle by samodzielnie zmierzyć się z niezbyt dużym i gęstym drukiem, z lubością przegląda książkę strona po stronie i pokwikuje ze szczęścia (a także czyta krótkie podpisy pod ilustracjami).

 

Zdecydowanie polecamy! Jeśli podczytują nas rodzice dzieci w wieku wczesnoszkolnym, ta książka może być idealną nagrodą na zakończenie pierwszej, drugiej lub trzeciej klasy. Łączy to co bardzo przyjemne, z bardzo pożytecznym.

 

 

Książkę „Wielkie pytania małych ludzi” Wojciecha Mikołuszko poleca Centrum Nauki Kopernik. Kopernik rozbudza i podtrzymuje ciekawość, która motywuje do aktywnego poznawania świata. Podobnie jak autor książki zachęcamy do przyjmowania postawy badacza: zadawania pytań, poszukiwania odpowiedzi i eksperymentowania.

 

www.kopernik.org.pl

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):