Wierszyki o złości i radościsobota 14.09.2013

Cynamon i Trusia

Wydawnictwo Zakamarki

 

 

Czasami książka spada jak z nieba.

 

Jak naród wybrany z Mojżeszem po pustyni, tak MamaM. błąka się w ostatnich tygodniach po bezdrożach emocjonalnych wyskoków M.

 

I co prawda życie ją nauczyło, by nie czekać na mannę z nieba, tylko szukać rozwiązań, ale czasami manna faktycznie spada. Tym razem w postaci książki „Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości” Ulf Stark i Charlotte Ramel.

 

To „najnowsza nowość” Wydawnictwa Zakamarki, któremu MamaM. dziękuje stokrotnie i przyrzeka, że jej wdzięczność i oddanie będą znacznie bardziej trwałe niż te, które Niebu okazali nakarmieni manną Izraelici.

 

(Hm, MamaM. właśnie sobie przypomniała, że otrzymywali oni w pakiecie również przepiórki…).

 

Zobaczyliśmy, kupiliśmy, przeczytaliśmy. Książka – zabawna, kolorowa, bardzo prosta, zadziałała trochę jak most zwodzony (za obronnym murem kryje się oczywiście M.). Oblegające wojsko w postaci MamyM. zyskało dostęp do twierdzy…

 

Cynamon i Trusia1

Wydawnictwo Zakamarki

Co ja też dziś z tymi przenośniami?

 

Sprawa jest prosta. M. odbija sobie na mnie swoje emocjonalne przeżycia w szkole. Bo choć szkoła jest bardzo przyjazna i z pewnością nie dostarcza dziecku traumy, wejście w coś zupełnie nowego i obcego musi być ciężkim doświadczeniem. M. się najeża, bywa agresywny, wybucha, strzela fochy.

 

Prawić kazania? Tłuc do małej głowy różne życiowe mądrości? Kiepski pomysł, moim zdaniem.

 

Lepiej rozmawiać. Ale jak rozmawiać z nadętym sześciolatkiem, rozedrganym z emocji? Jak zacząć, żeby nie wywołać eksplozji?

 

„Cynamon i Trusia” działają jak balsam. Są jak ciepły, delikatny szalik owinięty wokół szyi, gdy zacina zimny deszcz i wieje wiatr. Jak parujący kubek kakao po ciężkim dniu.

Auć! Auć! Mój palec! Można się wściec! – 

Zawyła Trusia jak dziki zwierz. 

W Trusi gotuje się czarna złość.

Tego kamienia naprawdę ma dość!

 

Więc z całej siły… jak go nie kopnie!

Auć, palec boli jeszcze okropniej!

Trusia na jednej nodze skacze:

– Wstrętny kamieniu! Przez ciebie płaczę!

 

– Mamaaaa, a dlaczego kupiłaś mi tę książkę o złości i radości? – pyta w pewnej chwili M.

– A jak myślisz? (Wiem, że to niegrzecznie odpowiadać pytaniem na pytanie, wiem).

– Noooo, bo ja jestem jak ta Trusia, co? Tak się złoszczę, co?

 

Kombinujesz nieźle, choć prawda jest nieco bardziej brutalna. Trusia do pięt ci nie dorasta, synku.

 

– Kupiłam książkę, bo lubimy oboje Cynamona i Trusię. Są mili, sympatyczni…

– … ale się potrafią wkurzyć!

– Właśnie. Każdy może się zdenerwować, może poczuć złość. A w złości czasami robi się rzeczy zupełnie bez sensu…

– … tak jak Trusia, po co ona kopała ten kamień, gorzej ją boli, głupia chyba jest…

– Myślę raczej, że była bardzo zła. I dlatego głupio postąpiła. A tobie, jak jesteś zły, nie zdarza się zrobić coś głupiego?

 

Itd., itp. Rozmowa nad planszówką znalezioną w jakiejś gazetce.

 

Ciepło, domowo, spokojnie. Nareszcie. Oby na dłużej.

 

Cynamon i Trusia

Wydawnictwo Zakamarki

„Wierszyki od stóp do głów” pozwoliły nam nauczyć się prawie wszystkiego o ciele człowieka. Z nich M. już wyrósł, choć nadal z radością przypominamy sobie wierszyki o pupie, włosach czy języku.

 

Jest duża szansa, że „Wierszyki o złości i radości” staną się przewodnikiem  po świecie duszy, emocji, umysłu.

 

Polecamy, zwłaszcza rodzicom pięcio i sześciolatków, znękanym emocjonalnymi huśtawkami swoich skarbów. No i samym skarbom też.

 

Dodaj komentarz

Imię (wymagane):

E-mail (opcjonalnie):

Treść (wymagane):